Jak sobie schowasz...


Jak sobie schowasz hasło do bloga i karteluszek wepchniesz gdzieś w czeluście innych karteczek to biada....Siedzisz i myślisz, próbujesz najprzeróżniejszych kombinacji i oczywiście ta prawidłowa nie jak, ni siak nie chce się dać przypomnieć. Z drugiej strony tak jak jakiś czas temu pisałam, że tyle się dzieje, to nagle dopadł mnie jakiś marazm, chandra podła, ale znajoma, bo co roku mnie nawiedza. Chyba to przesilenie wiosenne mam i wtedy wszystkie szufladki w umyśle nagle się zatrzaskują z wiekim hukiem i nic, ale to nic nie możesz zrobić. Nie mogę, bo nic mi się nie chce. I gdyby nie praca to wcale bym z łóżka nie wstawała chyba. Okropne to, bo sama się wkurzam sama na siebie, że taka bezproduktywna jestem, do niczego... I nagle wpada mi myśl do głowy, że przecież to znam, że przecież nic nie dzieje się bez przyczyny, że tak ma być i nie warto z tym walczyć. można tylko poczekać. I nawet jak były piękne słoneczne dni, to niewiele pomagało. No ogródek jest jeszcze w stanie mnie pobudzić do życia, ruch na świeżym powietrzu , a poza tym ja to bardzo lubię. Dwie grządki już czekają na cieplejsze dni żeby przyjąć koperek, szczypiorek, rzodkiewkę i inne sałaty. Drzewa, które zbyt wiele cienia robiły też już powycinane. Mnie to relaksuje, podobnie jak malowanie obrazów. Ale dziś nie ma słonka, i siedzę zakopana w kocu z kolejnym kubkiem naprzemian kawy i herbaty. Ale nic. Czekam. Czekam i pielęgnuję w głowie myśl, że zaraz będzie lepiej. Jak zawsze i jak ze wszystkiem. Bo szklanka zawsze powinna być do połowy pełna i trzeba doceniać to co się ma. A jak u Ciebie ?

88 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie